Recenzja

Jeszcze kilka lat temu bezapelacyjnym hitem wydawniczym był "Kod Leonarda Da Vinci" Dana Browna. Książka przez dziesiątki tygodni okupowała pierwsze miejsca list bestsellerów. Autor oparł fabułę powieści na kilku kontrowersyjnych tezach, między innymi tej, że Maria Magdalena była żoną Jezusa, a po jego śmierci uciekła do południowej Francji, dając początek dynastii Merowingów. Jednak to nie Brown rozpoczął te spekulacje – pochodzą one z wczesnego średniowiecza. Główną insipracją pisarza była książka pt. "The Holy Blood and the Holy Grail" autorstwa M. Baigenta, R. Leigha i H. Lincolna. Ta książka zafascynowała również Elizabeth Chadwick, autorkę "Córek Graala".
Tłem dla fabuły tej powieści są wojny albigeńskie oraz wydarzenia, które nastąpiły bezpośrednio po nich. Głównymi bohaterami są Raoul de Montvallant oraz dość tajemnicza Bridget. Ukrywa ona pewien dar, który jest spuścizną jej przodkiń. Kobieta podróżuje po południowej Francji wśród katarów, którzy jako jedyni są jej przychylni. Zadaniem bohaterki jest przedłużenie linii swego rodu. W końcu na jej drodze staje Raoul. W tym samym czasie papież Innocenty III inicjuje krucjatę przeciw katarom, na której czele staje bezwzględny Szymon de Montfort. Akcja książki toczy się na ziemiach historycznego hrabstwa Tuluzy.
Pod względem fabularnym "Córki Graala" to powieść bardzo ciekawa. Wartka akcja, wiele niełatwych wyborów, jakich przychodzi dokonać bohaterom, walka o swoje ideały oraz bitwy, w których wszystkie chwyty są dozwolone; to niewąpliwie ogromne plusy tej pozycji. Autorce udało się w doskonały sposób odwzorować klimat XIII wieku. Mamy więc pieczołowicie opisane obrzędy i konwenanse, gdzie wisienką na torcie jest wykorzystanie ruchu katarskiego – poznajemy ich ideologię, tradycję i dogmaty. Katarzy zwani również Albigensami, zostali ogłoszeni przez Kościół Katolicki heretykami i doszczętnie zniszczeni w połowie XIII wieku.
Niestety Chadwick zdarzyło się kilka potknięć. Głównie chodzi o bazowanie na mało wiarygodnych anegdotach lub spekulacjach. Oczywiście pomijam pochodzenie Bridget – głównie chodzi mi np. o słynne stwierdzenie Arnauda Amaury'ego: "Zabijcie ich [wszystkich]. Bóg swoich rozpozna", które tak naprawdę zostało ukute przez mnicha Cesara z Heisterbac, 60 lat po opisanych w książce wydarzeniach. Wprawdzie stwierdzenie to oddaje klimat krucjat, jednak nie powinno zostać wciśnęte w usta Amaury'ego. Dodatkowo autorka opisała zbyt uczuciowo kilka scen, wymagających większego dramatyzmu. Kilka wpadek zaliczył również tłumacz książki. Oczywiście są to drobne błędy, które na szczęście nie psują ogólnego wrażenia.
Autorka wykorzystała interesujący sposób narracji, dzięki której dużo dowiemy się o odczuciach bohaterów. Przeczytamy liczne opisy, ale nierzadko znajdziemy wręcz poetyckie sekwencje. Dialogi wydają się nieco wygładzone. Jest ich dość dużo, przez co "Córki Graala" niemalże kartkujemy. Przemiany, jakie przechodzą bohaterowie, nie są "szarpane" czy podejrzanie rewolucyjne, ale zaczynają się od pierwszych stron powieści i kończą dopiero na ostatniej. Jest to kolejny plus tej pozycji.
Elizabeth Chadwick stworzyła "Córki Graala" dziesięć lat przed tym, jak Brown napisał "Kod Leonarda Da Vinci". I choć dopiero teraz ta książka została wydana w Polsce, nie należy jej zarzucać wtórności, czy braku oryginalnych pomysłów. Czytając ją, czuć chłod twierdz, zapach morskiej bryzy, czy głód wędrowców. Wielkie brawa dla autorki za doskonałe oddanie klimatu średniowiecznej południowej Francji. Niestety, kilka drobnych niedociągnięć pod kątem historycznym może zrazić zapalonych historyków do lektury. Pozycja ta na pewno przypadnie do gustu wszystkim fanom Dana Browna oraz wszelkiej maści wielbicielom teorii spiskowych. Gorąco polecam odkrycie tajemnicy Świętego Graala razem z Raoulem.





















Dołącz do nas na forum!
Chętny/a do wymiany opinii na temat autorów lub książek? Masz uwagi do którejś z naszych recenzji? Powiedz nam o tym na naszym forum!