Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Patronujemy

Polcon 2012
"Polcon 2012"

23-26.08.2012, Wrocław

Hardkon 2012@World.End
"Hardkon 2012@World.End"

29.06-7.07.2012, Gliśno Wielkie

Podążaj Twitter Facebook RSS

Recenzja

Enklawa Network
Autor: Michał "Cedrik" Stonawski
Opublikowano: 29.11.2008
Literatura - Książka - Adam Zalewski - Biała wiedźma

Czasem przychodzi czas, gdy zmęczony życiem człowiek pragnie usiąść spokojnie i przeczytać coś dobrego, a jednocześnie ekscytującego. Coś, co by go pobudziło do działania i rozbudziło wyobraźnie. Taki zmęczony człowiek staje przed poważnym egzystencjalnym pytaniem: Co wybrać? Szczęśliwym trafem niedawno pojawiło się coś odpowiedniego.

Adam Zalewski nie należy do najbardziej znanych autorów. Jego "półka" to "Ci, którzy stoją w cieniu sławniejszych", lecz to niedługo może się zmienić. Ostatnia książka pisarza - "Biała Wiedźma", całkiem niedawno trafiła na półki księgarń, skąd zawędrowała zapewne do tysięcy polskich mieszkań.

Miasteczko Cedar Peak położone jest na południowym zachodzie stanu Maine. Życie toczy się tam jak w każdej Amerykańskiej dziurze - spokojnie, miło i zadziwiająco normalnie. To się jednak zmienia, gdy w pewnym barze idzie w ruch siekiera, a ostrze spotyka się z ciałem. Wkrótce potem staniemy się światkami naprawdę niezwykłych wydarzeń. A wszystko związane będzie z pewnym tajemniczym jeziorem...

Książka Zalewskiego wbrew panującej powszechnie opinii nie jest tylko horrorem. Autor poprzez mieszanie stylów i oryginalną strukturę wprowadził wątki, które ucieszą także miłośników thrillerów oraz książek obyczajowych. Niestety powieść nie zaczyna się zbyt zachęcająco. Od samego początku natrafiałem na tajemnice, jednak nic nie potrafiło zmusić mnie, abym przerzucił stronice. Powód? Fabuła z początku jest zwyczajnie nudna. Wyglądało to na kolejną średnio ciekawą historię bazującą na sławie nie korowanego króla horrorów - S. Kinga. Potem jednak coś się zmieniło. Historia zaczęła mi się podobać, a tajemnica zabójstwa zastanawiać. Na dobre "wsiąknąłem" gdzieś ok. 250 strony. Autor ma wybitną tendencję do wolnego, acz niepowstrzymanego rozpędzania się, tak, że gdy złapie już ciąg, leci jak rakieta ku gwiazdom.

Książkę podzielono na trzy części. O ile pierwszą nazwałbym właśnie rozpędzaniem się i rozgrzewką, to druga (zwłaszcza druga) i trzecia są już pokazem nieprzeciętnego talentu pisarza.

W "Białej Wiedźmie" Zalewski umiejętnie balansuje pomiędzy grozą, a typowym Amerykańskim luzem wyprowadzając nas z Polski i otwierając przed nami Amerykę. Powiem więcej - klimat, który ukazany jest w tej książce, jest tak wyrazisty, że czujemy się, jakbyśmy naprawdę znaleźli się po drugiej stronie oceanu. Autor odrobił prace domową. Ta książka pełna jest folkloru i kultury amerykańskiej, co sprawia, że poznajemy ten kraj od szczegółu do ogółu. Jednak swój największy kunszt autor ukazał w części drugiej, gdzie poznajemy pewnego mordercę. Jego historia, ciąg przyczynowo skutkowy, a co najważniejsze – psychika, sprawiły, że zatkało mnie z podziwu. Tak mistrzowsko rozpisanego bohatera nie widziałem nawet u Kinga! To sprawiło, ze właśnie część druga najbardziej zaważyła na mojej opinii. Szkoda tylko, że Zalewski postanowił tak bardzo wzorować się na królu opowieści grozy. W zasadzie wszędzie czuć Kingiem. I to nie dlatego, że akcja książki dzieje się w Maine. Styl, dialogi...Wszystko to bardzo, nawet za bardzo moim zdaniem, przypomina Kinga. Wielka szkoda. Mimo to książka dalej warta jest przeczytania, a mistrzowskie rozrysowanie bohaterów i fabuła stawiają ją na najwyższej półce.

Gdy po skończonej lekturze odkładałem książkę na półkę wiedziałem, że kiedyś do niej wrócę z przyjemnością. Możliwe, że będzie to wtedy, gdy mój ogień życia zacznie dogasać i jak nigdy przedtem będę potrzebował wspomnień młodości? Możliwe, bo przecież właśnie w takich sytuacjach ludzie potrzebują wspomnień najwyższej wartości, a powieść Zalewskiego znakomicie się do nich kwalifikuje.

Oceń:
(średnio 0 z 0 ocen)